| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
Przyjazne strony
Kategorie: Wszystkie | Plener
RSS
środa, 14 września 2011
Ciapek
00:48, bez-wyrazu
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 sierpnia 2011
Wolność
20:43, bez-wyrazu
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 lipca 2011
210
00:03, bez-wyrazu
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 marca 2011
AI
00:35, bez-wyrazu
Link Komentarze (2) »
środa, 16 marca 2011
take off
00:01, bez-wyrazu
Link Komentarze (3) »
niedziela, 13 lutego 2011
Zombie
21:28, bez-wyrazu
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 lutego 2011
Życie obok nas
Dochodziła osiemnasta, gdy zatrzymywałem się pod spożywczym by kupić coś na kolację.
Miałem szczęście, przede mną jakaś pani wrzuciła zakupy do bagażnika i odjechała, zwalniając miejsce niemal pod samym wejściem.
Wpasowałem się więc w tą lukę i wszedłem do sklepu.
Wchodząc, zauważyłem kątem oka kilku panów, którzy robiąc wianuszek z dłoni, pokazywali sobie drobne i wspólnie obliczali wieczorny budżet.
Podczas gdy ja wybierałem jakieś drobiazgi z półek, jeden z nich, oddelegowany do misji, wszedł i od razu skierował się do ekspedientki.
Dyskretnym gestem wskazał na butelkę bezbarwnej cieczy, uiścił zapłatę i wyszedł.
Ja pokręciłem się jeszcze przez chwilę, szukając jakiegoś waniliowego serka na deser i również opuściłem sklep.
Na zewnątrz zobaczyłem prawdziwe nieszczęście.
Butelka, którą przed chwilą kupili, upadła niefortunnie na chodnik, rozbijając się na dziesiątki kawałeczków a jej zawartość rozlała się bezkształtną plamą na szarym betonie.
Jeden z nich szturchał delikatnie koniuszkiem buta kawałek szyjki, jakby chciał w ten sposób przywrócić denatkę do życia.
Inny otrzepywał nogawkę spodni z resztek alkoholu a pozostali klęli na kolegę, na czym świat stoi.
Udając że nie patrzę, wsiadłem do samochodu i powoli wycofałem na ulicę.
Moje miejsce zostało natychmiast zajęte przez kolejny samochód, którego kierowca tak samo jak ja, wszedł do sklepu mijając grupkę panów robiących nowy wianuszek z dłoni i liczących na kolejną szansę spędzenia spokojnego wieczoru.

17:12, bez-wyrazu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 stycznia 2011
eTramwaj
Naiwnie myślałem, że nigdy nie dopadną mnie takie myśli i nie będę na ich podstawie wyciągał wniosków.
Myliłem się.
Z mojej pomyłki zdałem sobie sprawę, gdy dziś rano jechałem nowoczesnym tramwajem, chyba najnowszym nabytkiem warszawskiego ZTM.
Cichutki, wygodny i bardzo elegancki w środku jak na pojazd komunikacji publicznej.
Na próżno szukać w nim gołych śrub, drewnianych listewek i klekoczącej, wiecznie otwierającej się na zakrętach, klapy od tablicy bezpieczników
Drzwi zamykają się delikatnie, jak w eleganckich salonach a pasażerów wita uspokajające, niebieskie światło padające z sufitu.
Diody LED oświetlają podłogę a całe wejście jest przedzielone po bokach barwioną na morski kolor szybą w paski.
Umieszczone pod sufitem duże ekrany, pokazują dokładnie trasę i poszczególne przystanki a w trakcie jazdy, wyświetlane są reklamy społeczne, szybki kurs pierwszej pomocy i promocje najnowszych inwestycji strategicznych w stolicy.
Spod podłogi dobiega jedynie delikatny gwizd falowników i nie ma charakterystycznego kiedyś, gwałtownego hamowania i zrywania przy ruszaniu.
Na przystankach zaś, umieszczone są elektroniczne rozkłady jazdy, na tyle wysoko aby nie dosięgnęła ich ręka wandali, choć i to pewnie do czasu.
Tak mogłaby zaczynać się opowieść science fiction z lat mojego dzieciństwa, lecz to nie fikcja, to namacalne, zaistniałe fakty.
To jest rzeczywistość, to dzieje się na prawdę.
Czasem jednak z wielką przyjemnością przejadę się starym tramwajem, który rzuca na wszystkie strony i wyje na potęgę gdy pędzi po długim, prostym odcinku.
Drzwi otwierają się i zamykają, imitując odgłosy walącej się sterty złomu a oświetlenie przygasa gdy pojazd mija zwrotnicę lub poszczególne bloki trakcji elektrycznej.
Nie wspomnę o kasownikach na wajchę, których nie ma już niestety nawet w zabytkowych wagonach a przecież do dziś pamiętam konkursy na jak największą ilość biletów upchniętych w szczelinie i siłowanie się z kasownikiem, aby ten przedziurawił plik papierków.
Teraz ten numer nie przejdzie, bo szczelina elektronicznego czytnika obliczona jest na jeden tylko bilet a wszelkie zabawy mogą zakończyć się zawieszeniem systemu operacyjnego kasownika i zarejestrowaniem zajścia w technikolorze przez system monitoringu.
Długo mógłbym wymieniać i rozczulać się nad przemijaniem, nad tym że świat zmienia się a ludzie wraz z nim.
Inne są potrzeby, inne tępo i sposoby spełniania ich.
Nic odkrywczego nie napisałem, starzeję się, tak samo jak wszyscy i chyba zaczynam robić się sentymentalny.

22:46, bez-wyrazu
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 stycznia 2011
Rower
Rowerzysta, rower ma wspaniały i siodełko i pedały.
Rama piękna, fioletowa.
Niech się każdy inny rower schowa.
22:19, bez-wyrazu
Link Komentarze (6) »
wtorek, 07 grudnia 2010
bez pamięci
Wciąż o wszystkim zapominam.
Dziś zapomniałem, o czym chciałem napisać.
22:20, bez-wyrazu
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20